I tym świątecznym, zimowym czy jakim tam jeszcze akcentem chciałam oświadczyć, że ostatni dzień świąt WRESZCIE dobiega końca! Jak co roku cieszyłam się na te moje ulubione święta, tak w tym roku nie mogę już ich znieść. Większość wolnego czasu poświęciłam na "kradzież" muzyki znajomych z last.fm, youtube'a, facebook'a, wszelakich blogów, tumblr'ów i innych źródeł. Mam tego całkiem sporo tak więc najbliższe dni spędzę na przesłuchaniach. Poza tym, po długim okresie bez aparatu, chciałam wczoraj nacieszyć się nim, aż do rozładowania baterii, jednak życie mnie zaskoczyło i aparat już był rozładowany! A ja oczywiście nie zabrałam ze sobą ładowarki, no bo po co komu ładowarka, prawda?
A na koniec piosenka, której mogę słuchać cały czas i nie rzygam nią nadal: