czwartek, 18 października 2012

Mamy w tym roku taką piękną jesień, że żal chować się w 4 ścianach. Szkoda, że czasem mam obowiązki, a zaraz po nich zaległości, ale czasem spaceruję!



Czasem też czytam, bo mam zaległości w lekturach.


Czasem próbuję zrobić Predatora, ale mistrzem w tym nie jestem.

Mam dużo fajnych, śmiesznych foci. Może znów będę dodawać, bo miło się potem ogląda!


wtorek, 19 czerwca 2012

Prawie już jestem u stóp końca. Nie chcę tylko wracać do domu. Chcę ciszy, książek, kawy, filmów, spacerów, muzyki, rozwoju, spokoju. Zachłanne 153,5.


Z racji iż dawno nie było zdjęć - są zdjęcia. Żadne cudne fotografie. To tylko niedzielne popołudnie i różne głupie wygibaski!!!












czwartek, 24 maja 2012

Dziś mam po raz kolejny wieczór pod tytułem: "jestem zmęczona tym miastem, jestem zmęczona tymi ludźmi". Właściwie sformułowanie "zmęczona ludźmi" jest niepoprawne gramatycznie, ale ja jestem i to jest moje. Pora mi zakończyć ten rok akademicki i prosić o to, aby kolejny minął szybko jak klatki w analogu. A potem już mogę uciekać dalej, po więcej. Może wreszcie po to, czego bym chciała, po to co będę czuć od stóp do głów, choć w moim przypadku to tak niewiele. 
Przez balkon słyszę właśnie walkę kocich gangów. Mogły by do mnie wpaść na chwilę, albo na dłużej. Bardzo bym je ugościła. Może nawet postanowiłyby zostać ze mną na dłużej. Byłabym zachwycona. Brakowałoby mi jedynie większej ilości książek i osiągnęłabym apogeum szczęścia.
Nie działa mi youtube, źródło wyszukiwania przeze mnie nowej muzyki, także muszę chyba znowu przejść na last.fm i foobar'a. Cóż, przykrość. 
W ogóle to szkoda, że nie można zaskarżyć pogody, bo ogólnie to kocham wiatr, ale nie wszystkie moje sukienki go kochają, a moja bielizna jest tylko moją bielizną, więc hej wietrze, wicherku, wiaterku skończ te szaleństwa! Dziękuję za uwagę.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Internet otwiera nam możliwość napisania wszystkiego, co nam w duszy/głowie gra. Jest to zdecydowanie in plus. ALE.. ostatnio zauważyłam, że wszelkie nasze szczere zachowania znikają wraz z kontaktem face to face, czyli tym najważniejszym. Siedzenie przed komputerem w wirtualnej rzeczywistości jest bardzo miłe. Dużo ciekawych artykułów, zdjęć inspiracji można naczerpać do głów. Problemem jest właśnie fakt, że nie umiemy dobrze wykorzystać dobra płynącego przez te czarne/białe kabelki. 
Najgorsze dla mnie jest to, że zanika przez to kontakt fizyczny z drugim człowiekiem. Przecież gestykulacja, uśmiechy spuszczanie głowy, zmarszczki mimiczne są esencją kontaktu. Mówią więcej niż wszystkie literki z klawiatury razem wzięte i w dodatku jest z tego tyle przyjemności. Jest głos, jest zapach, ruch, emocje, uczucia. Chyba szkoda, że tak często zamykam się na siebie. Zamknijmy może lepiej laptopy. 


I na koniec: Proszę Państwa oto miś, miś był bardzo grzeczny dziś i w ogóle przez cały weekend dlatego spacerował już od czwartku caaałymi dniami. Przeszedł z połowę Kielc i jest rządny jeszcze. Swoją drogą poznawanie nowych miejsc w regionie jest zawsze spoko. A to ja i moja skromna facjata: 

Nie wiem dlaczego, ale wyglądam jakbym się tapetowała trochę... Od razu dementuję takową plotkę.

czwartek, 29 marca 2012

Co to w ogóle ma być ten cały outfit? Ja się pytam. Na co? Po co? Serio myślę, że dorosłych ludzi (a za takich przecież się uważamy/cie) nie obchodzi czy ktoś chodzi ubrany w worek, żakiet czy może w ogóle "biega z dupą na wierzchu". Co najmniej mnie szczerze pierdoli czy dziewczęta w moim wieku noszą się w nowej kolekcji ZARY czy mają buty z internetowego sklepu deeze. Czy były drogie, tanie, czy są na topie. Ubranie to wolność wyboru, możliwość brania i odrzucania. Możliwość wyrażenia siebie, a nie top look'u z lookbooka.


Poza tym na nowo mamy jesień. Mówiłam przecież, że chowanie kurtki w marcu będzie was słono kosztować laleczki : >




środa, 14 marca 2012

Invisible Children

Miało być co innego, ale ten dość długi, bo 30 minutowy film wytrącił mnie z równowagi. Wzruszająca, poruszająca, dająca do myślenia historia oraz znakomita kampania pokazująca, że czasem ludzie potrafią.




Jedno pytanie: JAK MOŻNA?!

czwartek, 1 marca 2012

Podczas gdy trwa aktualizacja serwera PVP.net mały Malusz ma okazję napisać coś. Cokolwiek. Wczoraj mieliśmy wiosnę, a dziś przyszła jesień. Bardzo się cieszę z tego faktu, bo lubię jesień. Prawdopodobnie jestem wyjątkiem w kategorii meteorologii (o ile taka w ogóle istnieje), bo lubię deszcz, wiatr i zachmurzone niebo.

Miałam ostatnio takie przemyślenie, że w muzyce, a konkretnie w gatunku rap/hip-hop brakuje nam rapera pedała, geja czy po prostu homoseksualnego mężczyzny rapującego. To był by już szczyt komercji. Czekam więc z utęsknieniem na wymyślenie przez menadżerów takiej barwnej postaci, a potem będę patrzeć, jak cały - przecież bardzo tolerancyjny - naród zrównuje go z ziemią.

Aktualizacja dobiegła końca - mogę grać!

czwartek, 23 lutego 2012

Dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy moja skromna osoba otrzymała pierwsze zarobione pieniądze. Cieszę się jak małe dziecko, chociaż jest to tylko 30 złoty za zaledwie kilka prób pracy w nieziemskiej (serio) kawiarni. Nie wiem co mogę zrobić z tak grubymi milionami, ale postaram się nie wydać ich na głupoty jak to zwykle czynię ;d. Swoją drogą można dojść do bardzo ciekawych wniosków w takim miejscu. Dziś na przykład obserwowałam cukier w saszetkach leżących na talerzykach, które dopiero co przyniosłam do kuchni. Kobiety  w wieku rozrodczym w ogóle go nie otwierają. Młodzież w wieku szkolnym używa aż dwóch saszetek, w tym jedną wysypują na spodek, bo skoro już dostali 2, to czemu go nie użyć, prawda? Randkowicze zawsze drą opakowania w drobny mak, albo chociaż na 4 części (stres wszystko tłumaczy). Osoby odbywające spotkania biznesowe namiętnie miętolą jedną saszetkę do momentu kiedy się nie rozerwie, a potem ukradkiem zawijają ją, żeby cukier się nie wysypał. Po drugim pobycie w kawiarni nie musiałam nawet wychodzić na salę, żeby zobaczyć do kogo należały wszystkie spodeczki, filiżanki i inne zastawowe bajery. Lubię tak obserwować ludzi. Bardzo lubię.

wtorek, 21 lutego 2012

Czasem mam tak cudownie poukładany dzień. Wszystko, co powinno znajdować się w punkcie A, tam też się znajduje, to co w punkcie G... tam gdzie punkt G. Jednak nie może być przecież tak kolorowo. Zawsze musi się coś - mówiąc kolokwialnie - spierdolić!!! Lubię ostatki. Kto zjada ostatki, ten piękny i gładki. Tak mówią. Dlatego też spędzam je przed komputerem. Po cóż przecież wychodzić z kimkolwiek. Po stek wypełniony po brzegi zawodem? Zostańmy więc w łóżkach, bądźmy 'stay tune' i wszystkie te internetowe brednie. Zakończę to piosenką, która akuratnie pobrzmiewa w moich kiepskich, laptopowych głośnikach.



sobota, 11 lutego 2012

Najpierw miało być o makaronach, stereomood'zie, a obecnie to nie wiem o czym najpierw chciałabym napisać. Mężczyźni cieszcie się, że nie jesteście kobietami... A właściwie, z drugiej strony to całkiem miłe, że można nam się tak rozmyślać, zmieniać zdanie. Człowiek jednak został pięknie stworzony. Plus dla Stwórcy naszego gatunku! No i zrobiło się religijnie, więc czas odbić się od tematu, którego nie cierpię poruszać.
Czasami w zwykłej codzienności zdarza nam się zachłysnąć szczęściem. Czasami wręcz bierzemy je pełnymi garściami i połykamy. Nie patrzymy na miejsce, czas, ludzi. Okoliczności są poza nami, a potem przychodzi taki czas w którym pora na konsekwencje. Z reguły jesteśmy zaskoczeni i pytamy "dlaczego?". Potem dniami i nocami wypraszamy cały świat, żeby nam darował tym razem i świat daruje. Tylko nie można tego niestety ciągnąć w nieskończoność, więc następnym razem, kiedy już wdepniesz w jakieś gówno, to wyciągnij porządne wnioski, czekaj, staraj się i może jeszcze zostaniesz wysłuchany?

sobota, 4 lutego 2012

Wreszcie stałam się posiadaczem tygodniowej przerwy od wszystkiego i wszystkich. Wróciłam do domu, żeby leżeć na kanapie i być fajna. A poważnie rzecz pisząc (?!) zamierzam spędzić cały ten czas czytając książki, oglądając filmy, słuchając muzyki i zaliczając spotkania te ważne i te mniej ważniejsze. A.. i jeszcze kawa. Kawa ponad wszystko ;) Zaczynamy więc