poniedziałek, 31 października 2011

Halloween - for and against essay.

W tym roku bardzo często spotykałam się z sądami na temat obchodzenia Halloween albo jego wypędzenia wodą święconą z naszego jakże chrześcijańskiego kraju. Ostatni sondaż jaki widziałam wykazywał, że społeczeństwo polskie jest w 50% za Halloween, a 50% przeciw. W zasadzie nie bardzo widzę sens w ogóle roztrząsania tego tematu. Jeśli chcesz to obchodź. Jeśli nie? NIE. Koniec, kropka.
Serducha do przebijania igiełką 

Potwory Wioli z wytłaczanki ;d

Wiola jako potwór. Co prawda nie z wytłaczanki, ale jest strasznaaa!

Chłopaki w maskach KARNAWAŁOWYCH..

Wyborna margaryna, moje włosy i lodówka w tle. Jednym słowem gastro faza nocna ;d

 Warszawski deszcz z Radomia w postaci Pawła - dj'a wieczoru.
 Takie tam, żeby nie było, że zabrakło nam kobiet, o nieee było nas więcej!
Mateusz/Pezet z Wiolą i Gosikiem w tle.



Ja jako wzorowy student wraz z moimi współlokatorami postanowiliśmy uczynić z tego święto, bo każda okazja jest dobra, żeby spotkać się w gronie znajomych lub mówiąc bardziej kolokwialnie napić się ;) Zdjęcia chciałam robić przez całą noc, ale tak na dobrą sprawę zrobiłam 2 może 3. W każdym razie znalazł się inny amator, o wiele bardziej chętny do zabawy aparatem i dlatego wrzucę jakiś zalążek.

czwartek, 20 października 2011

Wreszcie mam wolny wieczór, który mogę spędzić w łóżku. W głośnikach Angus & Julia Stone, w dłoni piwo, choć powinna być lampka wina, albo po prostu herbata. No nic. Testowałam dziś nowe połączenie muzyczne, a mianowicie SuperHeavy. Jest to projekt Micka Jaggera, Joss Stone i Damiana Marleya. Wydawałoby się, że jest to cudowne i za razem absurdalne połączenie. Wysłuchałam singla:

Bardzo miło mi się słuchało raz, drugi, trzeci. Ściągam album i co? Totalne rozczarowanie. Bardzo przeciętny album jak dla mnie. spodziewałam się, że będę włączała go ciągle, wrzucę nawet na telefon i będę molestować w drodze na uczelnie, do domu, gdziekolwiek. Jednak na jednym przesłuchaniu zakończyłam moją przygodę z tym projektem. Może i się jakoś zgrali ze sobą owi muzycy, ale jak dla mnie brzmią jak przaśny pop...


Poza tym czekam od nowa na słoneczne dni, które całkowicie przegapiłam z jakiś błahych powodów. Potrzeba spaceru jest we mnie obecnie bardzo silnie zakorzeniona! Przed zimą jest jeszcze kilka miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić, pożegnać się.




niedziela, 9 października 2011

Oczywiście skłamałam po raz kolejny co do mojej regularności dodawania tutaj postów. Pewnie zrobię to jeszcze nie raz, nie milion. W związku z tym moje postanowienia o jakiejkolwiek regularności zostały podarte i wyrzucone w czasoprzestrzeń. Dziś niedziela, 9 października i jak przystało na porządnego obywatela jak i człowieka, który stara się nie patrzeć w przeszłość, a w przyszłość - idę za moment na wybory. Nie udało mi się niestety wyciągnąć na nie rodziców, więc nie do końca jestem spełniona. Mama wykręca się artystycznym nieładem na głowie, a ojciec? Ojca zostawmy w spokoju. Niech dogorywa na kanapie. 

Pogoda nam się totalnie wykończyła i nie zrobiłam w tym czasie nawet jednego konstruktywnego zdjęcia. Powinnam się skrócić o głowę za to. Teraz, kiedy mam już czas, to mogę pstrykać w takim raczej melancholijnym klimacie, na który nie mam chyba ochoty. Chociaż znalazłam jedno miejsce, które warto wykorzystać. Może za 2 tygodnie jak znowu wrócę do domu...

poniedziałek, 3 października 2011

Po wielu tygodniach walki z egzaminem z historii administracji, powracam! Oczywiście jako studentka II-go roku. Tym razem postaram się nie odwlekać wszystkiego na ostatnią chwilę (chociaż aktualnie właśnie to robię, bo siedzę w pidżamce z kawą a za 40 minut powinnam wyjść z domu). W takim razie więcej napiszę dziś wieczorem, albo już jutro. W zależności od tego jak rozłoży się mój dzień.