Muzyka na noc(?) - bardzo tematyczna:
środa, 31 sierpnia 2011
Zmieniane przeze mnie co 5 minut zdanie w dzisiejszym dniu doprowadza mnie powoli do szału. Jest już prawie 1 września, a ja nadal zastanawiam się nad prostymi sprawami, z którymi na dobrą sprawę wcale nie powinnam mieć problemu. Sama robię sobie pod górkę i sama burzę całą zbudowaną konstrukcję. Czyżby mój charakter znów uległ zmianie? W każdym razie odkryłam bardzo ważną rzecz - charakter mój jest zbyt giętki. Dlatego teraz czas na pracę nad pewnymi zasadami życiowymi. Może wreszcie coś się wyklaruje z tego dziwnego tworu.
Muzyka na noc(?) - bardzo tematyczna:
Muzyka na noc(?) - bardzo tematyczna:
Wygranie 4 paczek paprykowych Lays'ów jednego dnia i to przy sporej depresji jest jak zbawienie. Wolałabym niby, żeby moim zbawicielem okazała się jakaś bardziej uczłowieczona istota, ale jak to się mówi 'z braku laku' mogą być i chipsy. Może nie są to lody czekoladowe z popcornem, ale puste kalorie dają radość chociaż na kilkanaście minut. Obym tylko nie popadła w głębszą depresję, bo to składałoby się na otyłość, Lays'owy hazard i brak argumentów, którymi mogłabym szantażować moją siostrę, żeby wymieniała mi kolejne paczki, podczas gdy ja leżę pod kołdrą. A teraz idę dalej cieszyć się swoim 'szczęściem'.
P.S. Obiecałam zdjęcia? Oto one:
P.S. Obiecałam zdjęcia? Oto one:
Znów korzystam z przerwy na kawę i znów będę tutaj skrobać. Z racji iż nauka idzie mi dość marnie obawiam się, że będę musiała spędzić cały wrzesień na douczaniu się pewnej partii materiału. No chyba, że będę miała na tyle szczęścia, że trafię akurat na takie pytania, na które będę znała odpowiedź. Postanowiłam nauczyć się do niedzieli 130 stron i 120 pozostawić sobie na pozostałe 3 dni przed egzaminem. W każdym razie dziś mam ambicje! Tak więc wracam do kartek i karteluszek. Wieczorem postaram się natomiast wrzucić jakąś kontynuację starych zdjęć.
Miłego popołudnia :)
wtorek, 30 sierpnia 2011
Korzystając z okazji, że udało mi się dopaść do komputera na kilka minut, to napiszę: ŚCIĄGAJCIE NAJNOWSZY ALBUM RED KOTÓW.
Gorąco polecam ja - prosty człowiek z ludu. Co prawda nie przesłuchałam jeszcze do końca nawet raz tego albumu, ale podoba mi się już w pierwszych brzmieniach, a to już sukces.
Na początku pierwszego kawałka "Monarchy of Roses" miałam wrażenie, że to będzie taki album w stylu Hendrixa, ale potem pojawił się jakiś element muzyki dyskotekowej czy też popu (?) sama nie wiem. W każdym razie są elementy zbliżone do starych numerów (szczególnie ballady), jest trochę takiego indie rocka, który prezentuje grupa Kings of Leon, jest trochę dźwięków typowych dla PJ Harvey.
Może to wszystko sprawa nowego członka grupy Josha Klinghoffera, a może to jakiś przełom dla grupy. W każdym razie album jest bardzo dojrzały. Genialny!
Gorąco polecam ja - prosty człowiek z ludu. Co prawda nie przesłuchałam jeszcze do końca nawet raz tego albumu, ale podoba mi się już w pierwszych brzmieniach, a to już sukces.
Na początku pierwszego kawałka "Monarchy of Roses" miałam wrażenie, że to będzie taki album w stylu Hendrixa, ale potem pojawił się jakiś element muzyki dyskotekowej czy też popu (?) sama nie wiem. W każdym razie są elementy zbliżone do starych numerów (szczególnie ballady), jest trochę takiego indie rocka, który prezentuje grupa Kings of Leon, jest trochę dźwięków typowych dla PJ Harvey.
Może to wszystko sprawa nowego członka grupy Josha Klinghoffera, a może to jakiś przełom dla grupy. W każdym razie album jest bardzo dojrzały. Genialny!
O sobie dzisiaj nic. Może innym razem. Dobranoc!
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Korzystając z tego, że kawa stygnie mam kilka chwil na posiedzenie sobie przed komputerem i popisaniem. Aktualnie szukam inspiracji na nowe zdjęcia. Najlepiej takie w stylu 'domowym'. Jest to mój ulubiony styl, który nie został bliżej zdefiniowany przez świat fotografii, niestety. Przeglądam stare foldery, kiedy to jeszcze byłam skazana na zwykłą cyfrówkę Olympus. Dokładnego modelu nie jestem w stanie podać, ale nie o tym chciałam pisać. Jakoś z dużą łatwością pykało mi się wtedy wszelkiego rodzaju focie. Miałam ciekawe pomysły. Teraz jakaś jestem wyczerpana pod tym względem. Może dlatego, że światopogląd 20 latka się zmienia i znika gdzieś to 'bajkowe' myślenie nastolatki. W każdym razie w najbliższych dniach, z racji na brak możliwości wykonywania nowych zdjęć wrzucę te moje ulubione, stare. Trochę dla ciągłości wrzucania tutaj zdjęć, trochę bardziej z sentymentu .. ;)
Na początek remont z przed jakichś 4-5 lat:
Na początek remont z przed jakichś 4-5 lat:
niedziela, 28 sierpnia 2011
Takie tam z remontu
No to właśnie były takie tam z remontu focie, które pojawiły się tutaj z dużym opóźnieniem z racji na mój brak czasu. Są to zdjęcia wykonane w czasie około 4 minut z racji iż na tylko tyle mogłam pozostać sam na sam z aparatem i porwaną już częściowo ścianą w moim pokoju.
Przechadzając się dziś ulicami mojego miasta odniosłam wrażenie, że ludzie nawet już w tych małych miejscowościach zaczynają odczuwać samotność. Zawsze twierdziłam, że mieszkańcy takich wielkich aglomeracji jak na przykład Warszawa są bardzo kulturalni, mili i otwarci na innych, ale do czasu. Kiedyś jadąc Krakowskim tramwajem i obserwując jak zwykle ludzi w okół mnie, zdałam sobie sprawę, że ich uprzejmość i gadatliwość z obcymi wcale nie jest podyktowana wysoką kulturą osobistą, a zwyczajną samotnością w wielkim, betonowym mieście. Kiedy spędzamy zbyt wiele czasu sam na sam, to nawet głupi rowerzysta uśmiechający się do ciebie, kiedy przepuszczasz go na chodniku, jest dla ciebie jak bryłka endorfin przerywająca na te kilka chwil twoją samotność.
sobota, 27 sierpnia 2011
Patrząc na to wszystko chciałoby się rozpędzić i skoczyć w przepaść. Niekoniecznie jest to podyktowane jakąkolwiek złością. Raczej rozczarowaniem i bezsilnością. Ludzie nie traktują mnie poważnie to złe stwierdzenie. Ludzie wcale nie zwracają na mnie uwagi. To jedyny plus tej sytuacji, który odkryłam dziś siedząc z kawą w środku tłumu.
Zdjęć żadnych dziś nie dam, bo nie mam na to ochoty. Popracuję nad tym innego dnia. Wolę marnować swój czas na leżenie, ostatnio. Dziękuję, dobranoc.
Zdjęć żadnych dziś nie dam, bo nie mam na to ochoty. Popracuję nad tym innego dnia. Wolę marnować swój czas na leżenie, ostatnio. Dziękuję, dobranoc.
Po remoncie
Skończywszy remont postanowiłam powrócić, żeby napisać parę słówek. Jeszcze niesprecyzowanych, ale wyjdzie mi to w trakcie. Bardzo ubolewam nad tym, że do 8 września prawdopodobnie nie poczynię żadnych zdjęć z racji, że muszę się uczyć do egzaminu.. No ale są rzeczy ważne i ważniejsze. A niech tylko zdam to w . tym terminie, to będę robić tyle zdjęć, że łohohoho. I jeszcze wiecej ;d
niedziela, 21 sierpnia 2011
Lubię takie dni po których padam z nóg i leżę tak wykończona, ale uśmiechnięta. Mimo zmarnowanego w domu słonecznego dnia, to nie żałuję, bo miałam okazję porozmawiać z kilkoma naprawdę ciekawymi osobami. Sam wieczór w towarzystwie Kamila przyprawił mnie o ból brzucha, a wszystko przez jego błyskotliwe poczucie humoru :) A tak poza tym to dodam dziś dwa selfy, o. Dziękuję dobranoc!
sobota, 20 sierpnia 2011
Cały dzień obfitował w odpoczynek po poprzednim wieczorze. Chyba zaczynam się starzeć, bo brak snu odbija się na mnie z coraz większym piętnem ;d. Dziś mam za sobą zdjęcia z Mileną. Musimy się umówić na coś konkretniejszego jeszcze przed końcem wakacje, bo zdjęcia poniżej są jedynie spontaniczną zabawą. Chciałabym zrobić trochę więcej portretów ze względu na dosyć ciekawą i przyciągającą twarz M. Mamy godzinę 19 a ja najchętniej poszłabym już spać, ale mam jeszcze przed sobą wieczór w towarzystwie Dominiki, Mileny i Przemka (?). Zobaczymy!
Niestety zdjęcia pojawią się jak wrócę bądź też jutro ze względów technicznych..
RE:
Niestety zdjęcia pojawią się jak wrócę bądź też jutro ze względów technicznych..
RE:
czwartek, 18 sierpnia 2011
Ludzie spotykają się w życiu tylko po to, by móc się pożegnać, albo po prostu odejść bez pożegnania. Jedne relacje są bardziej wpływowe, inne mniej. Liczenie na samego siebie jest jak liczenie na własnych palcach. Znasz ich kształt od urodzenia, wiesz czego lubią dotykać, co je obrzydza, wiesz ile ich masz i jak sprytnie potrafisz nimi przewijać. Dlatego są tobie takie oddane i poniekąd nierozłączne. Dlatego zawsze możesz na nie liczyć czy też na nich policzyć, bo nigdy cię nie zawiodą. Mogą się jedynie przesmyknąć szybciej niż twoje myśli, ale przy kolejnym odliczaniu już jest dobrze. To samo w życiu. Decyzje, które podejmujesz przez samego siebie mogą okazać się błędne, ale zawsze możesz podjąć je jeszcze raz, a za problemy odpowiadasz samodzielnie. Nie ma zawodów, braku szczerości. Czysta kalkulacja.
Najpiękniejsze w człowieku jest to, że chociaż posiadłbyś całą jego fizyczność, to i tak może pozostawić sobie swój umysł, myśli, wspomnienia, marzenia. I pomimo, że jest to czasem tak przykre i wraca jak bumerang, to zawsze jest ta myśl, że masz coś czego ktoś ci nie był w stanie zabrać. Pocieszające.
Jest jednak jeszcze ta część w której fizyczność zostawia właśnie te powracające ślady, które chciałoby się odrzucać na nowo coraz dalej, jak ten bumerang. Tak daleko, żeby przylatywały co kilka milionów lat świetlnych. Tylko czasem rzut okazuje się spalony i ta śmieszna Australijska zabawka pojawia się coraz częściej, a nawet codziennie w twoich dłoniach. Wtedy otwiera na nowo rany.
Najpiękniejsze w człowieku jest to, że chociaż posiadłbyś całą jego fizyczność, to i tak może pozostawić sobie swój umysł, myśli, wspomnienia, marzenia. I pomimo, że jest to czasem tak przykre i wraca jak bumerang, to zawsze jest ta myśl, że masz coś czego ktoś ci nie był w stanie zabrać. Pocieszające.
Jest jednak jeszcze ta część w której fizyczność zostawia właśnie te powracające ślady, które chciałoby się odrzucać na nowo coraz dalej, jak ten bumerang. Tak daleko, żeby przylatywały co kilka milionów lat świetlnych. Tylko czasem rzut okazuje się spalony i ta śmieszna Australijska zabawka pojawia się coraz częściej, a nawet codziennie w twoich dłoniach. Wtedy otwiera na nowo rany.
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
dłuższy weekend o jeden dzień?
Mamy przedłużony o jeden dzień weekend. Ja od dziś choruję. Katar i ból gardła, który wdał mi się po wczorajszej osiemnastce mnie dobija. Lato raczej nie sprzyja takim szalonym chorobom. Nadal jaram się Dużym Pe, nadal nie nauczyłam się nawet karteczki na historię administracji. Cóż poradzić. Młode-głupie i już. Do potem!
piątek, 12 sierpnia 2011
Duży Pe
Szalenie spodobała mi się nowa płyta pewnego rapera z Warszawy znanego jako Duże Pe. Znany z utworu "Nasze życie" nagranego z IGS-em, Dj Spoxem i Mezem (!). Tak, tak. Właśnie przez tą ostatnią osobę tak mocno byłam na nie do tego muzycznego poety. Nie dalej jak dwa dni temu postanowiłam jednak zaryzykować i popełnić to muzyczne samobójstwo rzucając się w wir płyty "Zapiski z życia na terytorium wroga". Finalnie okazało się, że ten wir, to jedynie przyjemnie ciepłe bąbelki z jacuzzi :>. Na obecną chwilę jestem zachwycona i powoli się w tym zakochuję. Czas na kilka foci tegeo pana:
Za pół godziny zawijam swoje manele i ruszam na nocne pogaduchy z Wioletą i Ginem. O wiele łatwiej będzie mi się wygadać na pewne tematy jeśli ktoś udzieli mi jakiejś riposty co do moich myśli i słów. W związku z tym życzę dobrej nocy i na koniec:
Niepostrzeżenie zjawię się gdzieś na powierzchni,
By nim do końca zeszkli moje myśli głód
Pomarzyć, że wydarzy się tu istny cud, że
Lód twego serca może wreszcie stopnieć i
W drodze powrotnej z nosem przy oknie
Goniąc krople uciekające w dół po szybie
Będę czuł twój oddech (wdech, wydech...)
Aż niemożliwe stanie się faktem
Gdy raptem losu powiew poniesie świat ten
I natknę się na ciebie niespodziewanie
Tonąc w marzeniu, które znam na pamięć i
Zanim zastanie nas blady ranek, zgubimy smutki
Zaplątane w ciał taniec,
Uwikłane w nasze sprzeczne sny,
Wieczne ja
Wieczne ty
Wieczne my!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

