niedziela, 22 kwietnia 2012

Internet otwiera nam możliwość napisania wszystkiego, co nam w duszy/głowie gra. Jest to zdecydowanie in plus. ALE.. ostatnio zauważyłam, że wszelkie nasze szczere zachowania znikają wraz z kontaktem face to face, czyli tym najważniejszym. Siedzenie przed komputerem w wirtualnej rzeczywistości jest bardzo miłe. Dużo ciekawych artykułów, zdjęć inspiracji można naczerpać do głów. Problemem jest właśnie fakt, że nie umiemy dobrze wykorzystać dobra płynącego przez te czarne/białe kabelki. 
Najgorsze dla mnie jest to, że zanika przez to kontakt fizyczny z drugim człowiekiem. Przecież gestykulacja, uśmiechy spuszczanie głowy, zmarszczki mimiczne są esencją kontaktu. Mówią więcej niż wszystkie literki z klawiatury razem wzięte i w dodatku jest z tego tyle przyjemności. Jest głos, jest zapach, ruch, emocje, uczucia. Chyba szkoda, że tak często zamykam się na siebie. Zamknijmy może lepiej laptopy. 


I na koniec: Proszę Państwa oto miś, miś był bardzo grzeczny dziś i w ogóle przez cały weekend dlatego spacerował już od czwartku caaałymi dniami. Przeszedł z połowę Kielc i jest rządny jeszcze. Swoją drogą poznawanie nowych miejsc w regionie jest zawsze spoko. A to ja i moja skromna facjata: 

Nie wiem dlaczego, ale wyglądam jakbym się tapetowała trochę... Od razu dementuję takową plotkę.