czwartek, 23 lutego 2012
Dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy moja skromna osoba otrzymała pierwsze zarobione pieniądze. Cieszę się jak małe dziecko, chociaż jest to tylko 30 złoty za zaledwie kilka prób pracy w nieziemskiej (serio) kawiarni. Nie wiem co mogę zrobić z tak grubymi milionami, ale postaram się nie wydać ich na głupoty jak to zwykle czynię ;d. Swoją drogą można dojść do bardzo ciekawych wniosków w takim miejscu. Dziś na przykład obserwowałam cukier w saszetkach leżących na talerzykach, które dopiero co przyniosłam do kuchni. Kobiety w wieku rozrodczym w ogóle go nie otwierają. Młodzież w wieku szkolnym używa aż dwóch saszetek, w tym jedną wysypują na spodek, bo skoro już dostali 2, to czemu go nie użyć, prawda? Randkowicze zawsze drą opakowania w drobny mak, albo chociaż na 4 części (stres wszystko tłumaczy). Osoby odbywające spotkania biznesowe namiętnie miętolą jedną saszetkę do momentu kiedy się nie rozerwie, a potem ukradkiem zawijają ją, żeby cukier się nie wysypał. Po drugim pobycie w kawiarni nie musiałam nawet wychodzić na salę, żeby zobaczyć do kogo należały wszystkie spodeczki, filiżanki i inne zastawowe bajery. Lubię tak obserwować ludzi. Bardzo lubię.
wtorek, 21 lutego 2012
Czasem mam tak cudownie poukładany dzień. Wszystko, co powinno znajdować się w punkcie A, tam też się znajduje, to co w punkcie G... tam gdzie punkt G. Jednak nie może być przecież tak kolorowo. Zawsze musi się coś - mówiąc kolokwialnie - spierdolić!!! Lubię ostatki. Kto zjada ostatki, ten piękny i gładki. Tak mówią. Dlatego też spędzam je przed komputerem. Po cóż przecież wychodzić z kimkolwiek. Po stek wypełniony po brzegi zawodem? Zostańmy więc w łóżkach, bądźmy 'stay tune' i wszystkie te internetowe brednie. Zakończę to piosenką, która akuratnie pobrzmiewa w moich kiepskich, laptopowych głośnikach.
sobota, 11 lutego 2012
Najpierw miało być o makaronach, stereomood'zie, a obecnie to nie wiem o czym najpierw chciałabym napisać. Mężczyźni cieszcie się, że nie jesteście kobietami... A właściwie, z drugiej strony to całkiem miłe, że można nam się tak rozmyślać, zmieniać zdanie. Człowiek jednak został pięknie stworzony. Plus dla Stwórcy naszego gatunku! No i zrobiło się religijnie, więc czas odbić się od tematu, którego nie cierpię poruszać.
Czasami w zwykłej codzienności zdarza nam się zachłysnąć szczęściem. Czasami wręcz bierzemy je pełnymi garściami i połykamy. Nie patrzymy na miejsce, czas, ludzi. Okoliczności są poza nami, a potem przychodzi taki czas w którym pora na konsekwencje. Z reguły jesteśmy zaskoczeni i pytamy "dlaczego?". Potem dniami i nocami wypraszamy cały świat, żeby nam darował tym razem i świat daruje. Tylko nie można tego niestety ciągnąć w nieskończoność, więc następnym razem, kiedy już wdepniesz w jakieś gówno, to wyciągnij porządne wnioski, czekaj, staraj się i może jeszcze zostaniesz wysłuchany?
Czasami w zwykłej codzienności zdarza nam się zachłysnąć szczęściem. Czasami wręcz bierzemy je pełnymi garściami i połykamy. Nie patrzymy na miejsce, czas, ludzi. Okoliczności są poza nami, a potem przychodzi taki czas w którym pora na konsekwencje. Z reguły jesteśmy zaskoczeni i pytamy "dlaczego?". Potem dniami i nocami wypraszamy cały świat, żeby nam darował tym razem i świat daruje. Tylko nie można tego niestety ciągnąć w nieskończoność, więc następnym razem, kiedy już wdepniesz w jakieś gówno, to wyciągnij porządne wnioski, czekaj, staraj się i może jeszcze zostaniesz wysłuchany?
sobota, 4 lutego 2012
Wreszcie stałam się posiadaczem tygodniowej przerwy od wszystkiego i wszystkich. Wróciłam do domu, żeby leżeć na kanapie i być fajna. A poważnie rzecz pisząc (?!) zamierzam spędzić cały ten czas czytając książki, oglądając filmy, słuchając muzyki i zaliczając spotkania te ważne i te mniej ważniejsze. A.. i jeszcze kawa. Kawa ponad wszystko ;) Zaczynamy więc
Subskrybuj:
Posty (Atom)