czwartek, 24 maja 2012

Dziś mam po raz kolejny wieczór pod tytułem: "jestem zmęczona tym miastem, jestem zmęczona tymi ludźmi". Właściwie sformułowanie "zmęczona ludźmi" jest niepoprawne gramatycznie, ale ja jestem i to jest moje. Pora mi zakończyć ten rok akademicki i prosić o to, aby kolejny minął szybko jak klatki w analogu. A potem już mogę uciekać dalej, po więcej. Może wreszcie po to, czego bym chciała, po to co będę czuć od stóp do głów, choć w moim przypadku to tak niewiele. 
Przez balkon słyszę właśnie walkę kocich gangów. Mogły by do mnie wpaść na chwilę, albo na dłużej. Bardzo bym je ugościła. Może nawet postanowiłyby zostać ze mną na dłużej. Byłabym zachwycona. Brakowałoby mi jedynie większej ilości książek i osiągnęłabym apogeum szczęścia.
Nie działa mi youtube, źródło wyszukiwania przeze mnie nowej muzyki, także muszę chyba znowu przejść na last.fm i foobar'a. Cóż, przykrość. 
W ogóle to szkoda, że nie można zaskarżyć pogody, bo ogólnie to kocham wiatr, ale nie wszystkie moje sukienki go kochają, a moja bielizna jest tylko moją bielizną, więc hej wietrze, wicherku, wiaterku skończ te szaleństwa! Dziękuję za uwagę.

1 komentarz: