środa, 18 maja 2011

Dziś jest środa - dzień depresyjny. Pogoda nie pozwala mi na założenie mojego niebieskiego, depresyjnego swetra, ponieważ jest ponad 20 stopni. Będę musiała zadowolić się krótkimi szortami o tym samym kolorze. 
 
Przedpołudniowa kawa jest tym czego  mi trzeba.  Swoją drogą, zauważyłam, że poświęcam bardzo wiele czasu na jej przygotowanie i picie.  Gdybym wypijała zaledwie jedną dziennie może nie rzucałoby mi się to tak w oczy. 

Mam dziś ambitny plan - pouczę się. Mój egzamin z  Instytucji i prawa Unii Europejskiej zbliża się wielkimi krokami i chyba dlatego dziś  postanowiłam sobie chociaż spróbować mieć tą ambicje. 

Ubiegły tydzień był pełen dziwnych zdarzeń. Z perspektywy czasu wydają mi się one już dosyć normalne, a moje zdziwienie tłumaczę sobie ograniczonym tokiem myślenia - rzecz jasna własnym. Pierwszy raz w życiu spotkałam tak samotną osobę. Piękną kobietę (zarówno fizycznie jak i psychicznie), która rozmowę z grupą osób zaczynała od pytania: 'Czy tylko ja tutaj jestem singlem?', szukała problemów w związkach osób trzecich, spędzała całe dnia sama, zamknięta w swoim pokoju nie odzywając się do nikogo. Może kiedy teraz o tym pisze, jest to dosyć zwyczajne, ale mając okazję obcować z nią przesiąkało się doszczętnie emanującą od niej samotnością. I słowo singiel zupełnie tutaj nie pasuje. Ma po prostu inną definicję. 

Dwa dni później spotkałam parę kochających się ludzi. Wysoki, szczupły, przeciętnej urody mężczyzna i kobieta. Mocno otyła, brzydka, zaniedbana. Zdziwiłam się, no ale wszystko rozumiem. Czasem się zdarza taki paradoks. Po spędzeniu z nimi około 40 minut zmieniłam swoje położenie. Zmienili się też ludzie. Wchodzę, patrzę i co?! Znów taka sama para! Wtedy już moje oczy silnie się rozszerzyły. Przecież nic dwa razy się nie zdarza, a już na pewno nie z taką częstotliwością! O tak, tak myślałam. Teraz siedząc tutaj w swoim wygodnym łóżku myślę o tym i widzę jak bardzo jestem zakorzeniona w chorym myśleniu dziecka w wieku wczesnego dojrzewania. Widzę, że mimo całego zrozumienia - płynącego z mojego serca i umysłu - dla świata, to nadal jeszcze potykam się w najbanalniejszych sytuacjach. 

Dlatego między innymi czasem 'wolę nie wiedzieć', wolę nie widzieć, wolę nie słyszeć.


Ale dzień zapowiada się całkiem miło. Muszę tylko odpocząć, znowu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz