sobota, 21 maja 2011

Wreszcie się doczekałam! Choć nadal mi mało, to odwiedziłam tą cholerną wioskę. Od dziś już jestem pewna, że największe zagrożenie pod względem kardiologicznym stanowi dla mnie natura. Czuję wszystkie pozytywne emocje na raz. Chce mi się płakać na samą myśl o odjeździe. Zupełnie jak małe dziecko. Minusem jest jedynie fakt, że pękły mi moje oprawki od okularów.. Jutro czeka mnie więc wizyta w salonie Vision Express. Wcale nie jest mi to na rękę, ponieważ miałam się uczyć!

Zdjęcia z dnia dzisiejszego pojawią się zapewne jutro, o ile jakiekolwiek udało mi się wykonać zadowalająco. Mama stale żyje przeświadczeniem, że pstrykam focie starym analogiem również Canonem. Szkoda tylko, że nie zauważyła, że tamten jest szary, a ten jest czarny. Kiedyś też opiszę historię jak stałam się posiadaczem obu modeli.

Mam do nauki 11 stron samych traktatów unijnych nie mówiąc już o 11 stronach z wykładów i reszcie. A na domiar złego wszystko napisane jest czcionką: 11! Dziś udało mi się to wydrukować, tak więc jutro w drodze powrotnej na tzw. studia będę się uczyć, a nie jak zwykle słuchać muzyki i myśleć o bzdurach..

Dzisiaj znalazłam pudełko z ważnymi rzeczami. Jest tomik poezji, serduszko wydziergane z papieru, listy, bilety, ulotki. Zabieram je ze sobą. Poświęcę im jeden dzień w domu czy w parku przy dobrej muzyce, kawie lub winie. Mam nadzieję, że sesja i moi współlokatorzy też mi na to pozwolą (!).

Nie udało mi się dziś odwiedzić Wioli, ale z pewnością to nadrobię niebawem. Na pewno nie w przyszły weekend, bo mam przed sobą 3-godzinny nordic walking i stertę książek, ale liczę, że za 2 tygodnie będzie lepiej.
A teraz link z muzyką:
Raised by Swans - We were never young.

I chciałam napisać, że chyba nadal jestem za młoda. Tylko tym razem widzę już "te rzeczy", które zmieniły się w lata wspomnień, do których nie pozwalasz wracać, słusznie. Umiem też (choć bardzo niezdarnie) podźwignąć ciężar konsekwencji. A ptaki nadal śpiewają, słyszysz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz