wtorek, 21 lutego 2012
Czasem mam tak cudownie poukładany dzień. Wszystko, co powinno znajdować się w punkcie A, tam też się znajduje, to co w punkcie G... tam gdzie punkt G. Jednak nie może być przecież tak kolorowo. Zawsze musi się coś - mówiąc kolokwialnie - spierdolić!!! Lubię ostatki. Kto zjada ostatki, ten piękny i gładki. Tak mówią. Dlatego też spędzam je przed komputerem. Po cóż przecież wychodzić z kimkolwiek. Po stek wypełniony po brzegi zawodem? Zostańmy więc w łóżkach, bądźmy 'stay tune' i wszystkie te internetowe brednie. Zakończę to piosenką, która akuratnie pobrzmiewa w moich kiepskich, laptopowych głośnikach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz