czwartek, 23 lutego 2012

Dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy moja skromna osoba otrzymała pierwsze zarobione pieniądze. Cieszę się jak małe dziecko, chociaż jest to tylko 30 złoty za zaledwie kilka prób pracy w nieziemskiej (serio) kawiarni. Nie wiem co mogę zrobić z tak grubymi milionami, ale postaram się nie wydać ich na głupoty jak to zwykle czynię ;d. Swoją drogą można dojść do bardzo ciekawych wniosków w takim miejscu. Dziś na przykład obserwowałam cukier w saszetkach leżących na talerzykach, które dopiero co przyniosłam do kuchni. Kobiety  w wieku rozrodczym w ogóle go nie otwierają. Młodzież w wieku szkolnym używa aż dwóch saszetek, w tym jedną wysypują na spodek, bo skoro już dostali 2, to czemu go nie użyć, prawda? Randkowicze zawsze drą opakowania w drobny mak, albo chociaż na 4 części (stres wszystko tłumaczy). Osoby odbywające spotkania biznesowe namiętnie miętolą jedną saszetkę do momentu kiedy się nie rozerwie, a potem ukradkiem zawijają ją, żeby cukier się nie wysypał. Po drugim pobycie w kawiarni nie musiałam nawet wychodzić na salę, żeby zobaczyć do kogo należały wszystkie spodeczki, filiżanki i inne zastawowe bajery. Lubię tak obserwować ludzi. Bardzo lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz