Kiedyś, kiedyś obiecałam dodać zdjęcia z meczu towarzyskiego kolegów. Dzisiaj dodaję. Powróciłam po długiej przerwie, co jest jednoznaczne z tym, że powinnam się w tej chwili uczyć, skoro tutaj piszę.
Trochę rzeczy przeczekałam ponownie, ale wzięłam się dziś do roboty, więc może wreszcie nadrobię straty poczynione przez ostatnie dni. Liczę na burzę w tym tygodniu, bo jak nie, to nie zaliczę roku przez ten tropikalny klimat.
Pierwszy dzień bez mojej Kasi upływa mi dość spokojnie. Nie płaczę, nie dąsam się. O to chodziło podobno. Dzielna ze mnie dziewczynka jednak. Obym podołała tak przez resztę czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz