środa, 22 czerwca 2011

           Wczoraj napisałam kilka słów na kartce. Nie miałam okazji zrobić tego tutaj, bo było to fizycznie niemożliwe. Pisałam to w parku:
          "Dziś, po raz kolejny w życiu przytrafił mi się ten dziwny stan. Nie mogę uporządkować moich coraz to dziwniejszych myśli. Nie mogę uspokoić moich rozbieganych po twarzy dłoni. W uszach pobrzmiewa Damien Rice. Moje ciało trzęsie się całe od impulsów niepokoju. Szukam miejsca schronienia, jakiejś alternatywy, ucieczki. Nic.
          Czekam więc na sen. Jak małe dziecko będę wołać w nim do domu, do łóżka, do ciszy. A na razie kurczę się w sobie i już prawie mnie nie ma, bo przecież tak niewiele mi potrzeba".

         To wszystko było wczoraj przed 14 zaledwie. Potem już sytuacja się nieco polepszyła

Dzisiaj rano wstałam i doszłam do wniosku, że jednak lubię poznawać nowych ludzi, bo są do mnie pozytywnie nastawieni. Mają wesołe oczy i wstydzą się. Miło jest mówić częściej słowo 'cześć' na ulicy czy gdziekolwiek. Fajnie też jest zatrzymać się na parę uśmiechów i krotką wymianę zdań.


W ogóle to będąc już w domu praktycznie do września muszę ruszyć głową w kwestii zdjęć. Bardzo mi się to marzyyy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz