niedziela, 24 lipca 2011

Escape

Ludzie stale uciekają od siebie. Jedni po to, żeby się wzajemnie nie ranić, a inni wręcz przeciwnie - żeby rzucać w siebie obelgami z daleka. Nie wiem czy to przez to, że moc uderzenia wydaje się być większa z uwagi na odległość.

Ostatnimi czasy mam problem z jedzeniem. Zauważyłam już minimalne braki w moim ciele. Wszystko wygląda apetycznie, do momentu kiedy nie znajduje się w mojej własnej lodówce, albo co gorsza w moim własnym talerzu. Ostatnią deską ratunku są pomidory malinowe, które pochłaniam bez nawet bez soli, bo boje się, że zepsuje mi ich smak i aromatyczny zapach. Nie dalej jak w poniedziałek przeczytałam artykuł "W spirali cen" (oczywiście w Newsweek'u.). Pisali, że pod koniec bieżącego roku wzrosną ceny jedzenia i innych surowców, a wraz z nimi inflacja, więc może moje niejedzenie jest pewnego rodzaju przygotowaniem na nadchodzące wydarzenia.
A tak teraz sobie myślę, że w sumie jedzenie pogarsza samopoczucie. Chyba, że to przez pogodę?

1 komentarz:

  1. nie mam słów, by opisać to, jak bardzo cieszę się czytając tak miłe słowa, naprawdę, napiszę tylko, że dziękuję, choć nie wiem, czy zasłużyłam sobie na te pochwały. tak czy inaczej teraz będę starać się, by na nie zasłużyć w pełni. dziękuję raz jeszcze i zapraszam do ponownych odwiedzin :)

    OdpowiedzUsuń