Gorąco polecam ja - prosty człowiek z ludu. Co prawda nie przesłuchałam jeszcze do końca nawet raz tego albumu, ale podoba mi się już w pierwszych brzmieniach, a to już sukces.
Na początku pierwszego kawałka "Monarchy of Roses" miałam wrażenie, że to będzie taki album w stylu Hendrixa, ale potem pojawił się jakiś element muzyki dyskotekowej czy też popu (?) sama nie wiem. W każdym razie są elementy zbliżone do starych numerów (szczególnie ballady), jest trochę takiego indie rocka, który prezentuje grupa Kings of Leon, jest trochę dźwięków typowych dla PJ Harvey.
Może to wszystko sprawa nowego członka grupy Josha Klinghoffera, a może to jakiś przełom dla grupy. W każdym razie album jest bardzo dojrzały. Genialny!
O sobie dzisiaj nic. Może innym razem. Dobranoc!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz