środa, 31 sierpnia 2011

Wygranie 4 paczek paprykowych Lays'ów jednego dnia i to przy sporej depresji jest jak zbawienie. Wolałabym niby, żeby moim zbawicielem okazała się jakaś bardziej uczłowieczona istota, ale jak to się mówi 'z braku laku' mogą być i chipsy. Może nie są to lody czekoladowe z popcornem, ale puste kalorie dają radość chociaż na kilkanaście minut. Obym tylko nie popadła w głębszą depresję, bo to składałoby się na otyłość, Lays'owy hazard i brak argumentów, którymi mogłabym szantażować moją siostrę, żeby wymieniała mi kolejne paczki, podczas gdy ja leżę pod kołdrą. A teraz idę dalej cieszyć się swoim 'szczęściem'.


P.S. Obiecałam zdjęcia? Oto one:
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz